gru 11 2008
Jaguar XF - polska premiera
Model XF to pierwszy Jaguar zaprojektowany według zupełnie nowej
filozofii koncernu. Opływowe i niezwykle dynamiczne linie nadwozia
nawiązują do najpiękniejszych modeli aut coupe, a jednocześnie wnętrze
pojazdu jest przestronne i oferuje dużo miejsca nawet dla pięciorga
pasażerów. Kabina pasażerska zachwyca wykończeniem. Trudno znaleźć
element nie pokryty skórą bądź wysokiej klasy materiałem. Jeszcze
większe wrażenie robi projekt deski rozdzielczej płynnie zintegrowanej
z konsolą centralną. Pomimo zastosowania najnowocześniejszych systemów
elektronicznych i komunikacyjnych, całość nie przytłacza zbyt dużą
ilością przycisków czy przełączników. Wszystko jest ergonomicznie
rozplanowane, a obsługa urządzeń wręcz intuicyjna. Poczucie, że wnętrze
zostało wykonane z podzespołów Forda należy już do przeszłości.
Przedział pasażerski zaprojektowano bowiem od samego początku, a
zastosowane rozwiązania są w 100 procentach “made in Jaguar”. Brawo!NA DRODZEPodczas
krótkiej przejażdżki w ruchu ulicznym Jaguar XF dał się poznać jako
komfortowy i doskonale wyciszony samochód. Tak naprawdę, gdyby przed
zajęciem miejsca wewnątrz zawiązać oczy przepaską (czego raczej nie
powinno się robić) można odnieść wrażenie podróżowania niemiecką
limuzyną wyższej klasy. To dobry znak. Wersja z 4.2-litrowym silnikiem
benzynowym V8 o mocy 298KM zachwyca kulturą pracy i elastycznością, co
predysponuje ją do dalekich i szybkich podróży autostradą. Mimo, że
przytłumione brzmienie silnika zdecydowanie może się podobać, a my
wolimy wsłuchiwać się w pracę układu napędowego, niż w dźwięki płynące
z pokładowego zestawu audio, tak 440W system dźwięku Bowers &
Wilkins zamontowany w modelu XF skutecznie “utrudniał” nam delektowanie
się muzyka jednostki napędowej. To chyba jeden z niewielu zestawów,
które brzmią lepiej, niż bulgotanie V-ósemki, szczególnie w dolnym
rejestrze dźwięków (subwoofer). Współpracująca z jednostką 6-biegowa
przekładnia automatyczna pozwala cieszyć się płynną, a za razem
dynamiczną jazdą. Warto wspomnieć o urządzeniu o nazwie Jaguar Drive
Selector, które steruje pracą skrzyni. To niewielkie pokrętło “budzi
się do życia” po naciśnięciu przycisku start/stop i daje możliwość
wyboru trybu pracy poprzez przekręcenie w wybranym kierunku. Dodatkowo,
dźwigienki umieszczone przy kierownicy umożliwiają ręczną zmianę
przełożeń. Sam układ kierowniczy jest bardzo precyzyjny i doskonale
wyważony, a wszechstronna regulacja koła kierownicy i fotela pomaga
dobrać odpowiednią pozycję do jazdy. Podjeżdżając natomiast do innych
samochodów typu sedan da się zauważyć, jak niski jest Jaguar XF.
Dziedzictwo sportowe nie poszło w zapomnienie!
NA TORZENa
tor zabieramy najmocniejszego kota z doladowanym mechanicznie V8.
Pierwsze wrażenie - jest znacznie szybszy, niż sądziliśmy. Moc 416 KM i
napęd na tył to spore wyzwanie dla armii systemów elektronicznych,
wspomagających kierowcę. Jag posłusznie przemyka sie pomiędzy ciasno
ustawionymi pachołkami z gracją dzikiego kota ścigającego zdobycz.
Przyśpieszenia wciskają w fotele, niestety zbyt słabo wyprofilowane jak
na mozliwości tej maszyny. Skrzynia błyskawicznie zmienia przełożenia
na wyższe, co ważne wtedy kiedy chce kierowca, a nie komputer sterujący
jej pracą. Kolorowy piktogram na wyświetlaczu komputera pokładowego
sugeruje najlepszy moment do zmiany biegu zmieniając swą barwę z
pomarańczowej na czerwoną. Przy każdej redukcji biegu na niższy, układ
wydechowy wypełnia otoczenie wspaniałymi basowymi dźwiękami, zresztą
podobnie pięknie brzmi w całym zakresie obrotów. Do osiągnięcia 220
km/h wystarczy mniej, niż 1500 metrów prostej, na pomiarze prędkości
uzyskanej na zaledwie 100 metrach widzimy optymistyczny wynik 97 km/h.
Ogromne 20-calowe koła z oponami Pirelli P Zero wgryzają się w asfalt
płyty lotniska pozwalając wraz z bardzo bezpośrednim układem
kierowniczym na zaliczanie kolejnych prób sprawnościowych. Szeroko
rozstawione bramki pokonywane z dużą prędkością, czy ominięcie
przeszkody z powrotem na wcześniej obrany tor jazdy (test łosia) nie
robią na Jaguarze żadnego wrażenia. ESP pozwala na wiele i nie ingeruje
nawet przy lekkim nadrzuceniu auta kierownicą przed kolejną bramką.
Njaszybciej kapitulują opony. Z rundy na rundę bieżnik dosłownie znika
w oczach. Przy kolejnej szybkiej próbie ominięcia bramki szerokim
łukiem, wobec braku bieżnika elektronika w końcu poddaje się i pozwala
na szeroki slajd w obłokach dymu - to jest to!Żal rozstawać się
z Jaguarem i nawet to, że lampki z tyłu nie działają (tak jak przednie)
na zbliżenie ręki, z tyłu nie jest zbyt przestronnie, a otwory
wywietrzników nie chowają się zaraz po zgaszeniu silnika, i tak go
kochamy!
Zrodlo informacji: Mototarget

